Wszystkie barwy nostalgii Art Naif

Malgama 1.1

Jak zwykle był upał, zajęte parkingi, tłumy ludzi w Wilsonie. Szyb nie doczekał się klimy lub chociażby wentylacji, chociaż wentylacja i tak by nie pomogła. Przynajmniej od XVI wieku kobiety europejskie mają na skwar i duchotę prosty i niezawodny sposób, niestety mężczyznom używać go nie wypada. Starożytność - teatr grecki i rzymskie theatrum - była pod tym względem bardziej liberalna.

Wachlarz w Wilsonie był dość powszechnie stosowanym rekwizytem nie tylko z powodów pragmatycznych. Wachlarz kojarzy się z Hiszpanią, a Hiszpania była gościem honorowym 9 edycji Art Naif. Na scenie występowali aktorzy Teatru Varuma z wielokrotnie nagradzanym spektaklem Malgama 1.1. Flamenco to płomień, flamenco to igranie z ogniem. Dyskretne i uwodzicielskie przyciąganie i odpychanie (oczywiście przy użyciu wachlarza). Widać to również na płótnach hiszpańskich naiwistów: Christiny Verdy, Tessy Moris, Virtudes Gamez, Any Sanchez Marin i wielu innych. Rozpalone pejzaże i ulice miast. Wszystkie jasne ochry, oranże i cynobry. I oczywiście kobaltowy błękit. Nie tylko widać to u Hiszpanów; do tematyki południowej nawiązują również polscy artyści.  I żeby nie było – Finowie również. O ile jednak Hiszpanów, Izraelczyków, Haitańczyków­, jeśli chodzi o kolorystykę (walor, ciepła tonacja, barwy spektralne) uznać można za realistów, reszta pozostaje pod wpływem fantazmatu. To zresztą jedna z cech wyróżniających ludowe malarstwo naiwne północy. Ale są również wyjątki wśród południowców. Na przykład Kiara Gap czy wspomniana już Tessa Domene Moris. Obie panie stosują raczej paletę chromatyczną. Kiara suknię infantki w ogóle odmalowała w szarościach.

Fantazmat przybiera różne formy. Ale niemal zawsze odnosi się do tego, co dokonane albo niedokonane. Jest czymś w rodzaju krzyku (chociaż emanuje z niego pozytywna energia) w obliczu niespełnionej obietnicy. Nie tak miało być  – krzyczą płótna naiwistów – ktoś spartolił sprawę z rajem, coś popsuło stosunki między ludźmi, ktoś zniszczył środowisko naturalne i droga do odzyskania (nawet jeśli iluzorycznego) poczucia harmonii, wiedzie tylko przez sztukę. Albo inaczej: wszystko, co dobre (nawet jeśli to nieprawda) już się wydarzyło. W odległej i nieodległej przeszłości – zależy od indywidualnej dyspozycji (skali utraty). Sztuka naiwna albo rytualizuje przeszłość, albo odsyła jakimś rozpaczliwym aktem nadziei w nieznane. Wybiera baśń i mit, czasem zawierza wizjom. 

To wszystko nieźle brzmi, ale przecież „południowcy” w żadnym raju nie żyją, chociaż tak nam, ludziom północy może się wydawać. Ich również trapi nostalgia. Malgama jest przepełniona nostalgią – opowiada o niej zbudzony klaun (ale jest to przebudzenie w ramach dalszego snu – tak jak w „Cyrku Bellmer” Teatru A Part), muzyka i taniec flamenco, popisy żonglerskie i akrobatyczne, zespolone z rytmem opowieści, czy też nawet ten rytm generujące. Życie przestało być sztuką i stało się sztuczką cyrkową – pisał kiedyś poeta Józef Baran. Koncept jest stary jak świat kuglarzy i teatrów wędrownych. Jeśli teatr współczesny chce coś nowego powiedzieć o tym archetypie, musi użyć nowych środków. Jeśli tego nie robi, oznacza to, że działa właśnie pod wpływem nostalgii. Nie wiem, jak Malgama 1.1 zostałaby przyjęta poza kontekstem, jakim był Art Naif. Dla potrzeb festiwalu nadała się idealnie (pomimo ewidentnych dłużyzn i bariery językowej).

Muszę powiedzieć, że po raz pierwszy od kilku lat przestałem krytycznie patrzeć na masówkę serwowaną w Szybie Wilsona. Po pierwsze – było jej ewidentnie mniej niż w poprzednich latach, po drugie uznałem, że to jest po prostu znak czasów, w których żyjemy. Dlaczego masowość nie miałaby wpływać na prymitywistów, skoro wpływa na każdą inną dziedzinę sztuki? Wolałbym oczywiście, żeby sztuka ludowa zachowała swój charakter prymitywny w sensie ścisłym (odnalazłem go w rzeźbie ludowej), ale odpuszczam sobie walkę z wiatrakami. Wystawa nie po raz pierwszy również ujawnia aspiracje naiwistów, drogi emancypacji. To, że artysta ludowy nawiązuje do Henri Rousseau czy Nikifora wcale mnie jakoś nie dziwi. Ale Velasquez, Picasso, kubizm, sztuka współczesna – to są odniesienia zupełnie nieoczekiwane. Chciałbym też zwrócić państwu uwagę na miejsce wyjątkowe - ekspozycję Warsztatów Terapii Zajęciowej – bo, tak jak w poprzednim roku wiszą tam najlepsze prace tego festiwalu.

Radosław Kobierski

Wrzesień 2016


Powrót