Pies. Lokator bryły. Malte Brandenburg STACKED
 

12 Października 2016 roku

Pies. Lokator bryły. Malte Brandenburg STACKED

Co łączy zebrane na wystawie STACKED zdjęcia Malte Brandenbrurga?

Co łączy zebrane na wystawie STACKED zdjęcia Malte Brandenbrurga? Po pierwsze – zaznaczam, że kolejność jest przypadkowa i niewiążąca – obiekt. Blok. Wielkopłytowe budownictwo soc i modernistycznego Berlina. Klasyczny mrówkowiec wedle określenia Mirona Białoszewskiego. Brandenburga nie interesuje cały budynek, zawsze jest to centralny, symetryczny kadr przedstawiający obiekt mniej więcej z tej samej odległości (dystansu), a w szczególności jego górną połowę. Żadnych klatek schodowych, placów, infrastruktury wielkopłytowego osiedla na tych zdjęciach nie znajdziemy. Po drugie – tło. Niebo nad Berlinem. W zasadzie nie chodzi o niebo, bo jest ono niezróżnicowane, ale o konkretny odcień błękitu, ceruleum. Jednolite, stonowane, jasne tło nadaje fotografiom czystość i idealnie komponuje się z ochrą oraz jej odcieniami – a jest to tonacja ścian i fasad większości obiektów. Widać w tym namyśle nad kompozycją barwną konkretny zamysł – otóż Brandenburg pokazuje jednocześnie blok z jego funkcją użytkową i społeczną, a jednocześnie samą bryłę, konkretną konfigurację przestrzenną; prace berlińskiego artysty sytuują się zatem gdzieś na styku socjodokumentu i abstrakcji (abstrakcja geometryczna). Wszystko po to, żeby odkryć przed widzem – jak sam mówi – niesłusznie piętnowaną i zapomnianą estetykę powojennego budownictwa. Inna rzecz, że mamy tu do czynienia z budynkami po gruntownym liftingu. Stereotyp brudnego blokowiska nie wziął się znikąd. Gdyby Malte Brandenburg fotografował osiedla w latach osiemdziesiątych, miałby spore problemy z uzyskaniem takiego efektu. Nie jest więc chyba tak, że to Malte Brandenburg odkrywa jakieś piękno, ktoś najpierw musiał wpompować ogromne pieniądze w renowacje osiedli (i zrobił to z niewątpliwą wiedzą i wyczuciem – w odróżnieniu np. od wielu polskich pomysłów – z dbałością o szczegół i wizerunek całości) i już w tym momencie zaczął zmieniać stereotyp, Malte zaledwie sfotografował efekt tego procesu.

Jest jeszcze jeden element, który wiąże wystawione w Engramie prace i przechyla ich ciężar w stronę socjologicznego dokumentu. Mógłbym powiedzieć, że jest to nadobecność bryły i całkowita nieobecność jej lokatorów. Dwadzieścia prac, dziesiątki pięter i setki okien i balkonów bez śladu życia (nie mówiąc już nawet o jakiejś manifestacji wspólnotowości). Całkiem odhumanizowana przestrzeń. To, że ktoś mieszka, rezyduje za tymi ścianami i oknami wyposażonymi w rolety, pozostaje co najwyżej w sferze domysłu, zapośredniczone przez różne materialne formy: układ firanek, przedmioty w oknach i na balkonach, anteny satelitarne, czasem jakaś roślinność. Ilość tych „reprezentacji” jednak jest tak znikoma, że budzi wątpliwość – w porównaniu z chaosem i „życiem” polskiego balkonu, balkon niemiecki jest zupełnie martwy. Zastanawiam się, czy jest to zabieg świadomy, a prace przeznaczone do ekspozycji poddane są ścisłej selekcji? Wszystko na to wskazuje. Co by nie powiedzieć o sterylnej, protestanckiej niemieckiej kulturze, nie jest ona tak sterylna i zglobalizowana, żeby nie zaistniało nawet małe prawdopodobieństwo pojawienia się mieszkańca bloku w kadrze fotografa. Może chodzi tu tylko o nierozpraszanie uwagi widza czymś, co nie należy do projektu, a może o nadinterpretację socjologicznego faktu, że społeczeństwo zachodnie stało się tak odseparowane, że już niemal niewidoczne. Wróciłem – tak, proszę państwa – wróciłem na wystawę z lupą. Znalazłem psa. Głowa psa, potem długo, długo nic (jak na obrazie Goi). Stwierdziłem, że takiego efektu nie da się przewidzieć. I nie da się zrealizować wcześniej niż po wybuchu bomby neutronowej, która jakimś cudem oszczędziła fotografa. I psa. 

Powrót

KATOWICE
Miasto Ogrodów

plac Sejmu Śląskiego 2 
40-032 Katowice
tel. 
32/609 03 00

NIP: 954 - 276 - 24 - 61
sekretariat@miasto-ogrodow.eu 
poniedziałek - piątek 
sprawy administracyjne: 8.00 - 16.00
pozostałe: 10.00 - 18.00 

Miasto Ogrodów 2017